Archiwum dla maj, 2008

ED BANGER RECORDS VOL.3

2008-05-28 20:18

wzruszam się dziś

2008-05-28 16:20

It’s a mistery to me
we have a greed
with which we have agreed

You think you have to want
more than you need
until you have it all you won’t be free

society, you’re a crazy breed
I hope you’re not lonely without me

When you want more than you have
you think you need
and when you think more than you want
your thoughts begin to bleed

I think I need to find a bigger place
‘cos when you have more than you think
you need more space

society, you’re a crazy breed
I hope you’re not lonely without me
society, crazy and deep
I hope you’re not lonely without me

there’s those thinking more or less less is more
but if less is more how you’re keeping score?
Means for every point you make
your level drops
kinda like its starting from the top
you can’t do that…

society, you’re a crazy breed
I hope you’re not lonely without me
society, crazy and deep
I hope you’re not lonely without me

society, have mercy on me
I hope you’re not angry if I disagree
society, crazy and deep
I hope you’re not lonely without me

Eddie Vedder – Society

One Last by ~swampliquor

+/-

2008-05-24 17:44

Osobliwy stan: jednoczesna afirmacja życia i piękna w nim zawartego oraz gotowość na śmierć, a nawet pragnienie wyzwolenia, jakie niesie ona ze sobą (przynajmniej z ziemskiej perspektywy – nie, nie wierzę w piekło).

+ Nie chcę sam, ale nie z NIMI.
+ Jest mi przykro, że niektórzy najpierw mówią, a potem skruchę okazują tylko przed tymi, przed którymi warto ją okazywać.
+ Ależ ja filozofii studiować nie zamierzam, Q.Q. Btw, odpowiedzi mogę Ci udzielać jedynie w kolejnych notkach, trochę to dla mnie niewygodne i nieestetyczne.

mieć wyjebane czy nie mieć wyjebane?

2008-05-16 22:32

Oto jest pytanie.

Chcę odpocząć od “mentalnych katharsis” co pół godziny. I od popiołu. I gejowskich żartów. I od “nie mam ochoty rozmawiać”. Chcę oddechu, i to głębszego. Bo inaczej się uduszę. Albo kogoś.

I nie chcę ciągle mówić o przytulaniu. Chcę przytulać.

W ogóle nie chcę tyle mówić. Chcę działać.

I myślę, że studiowanie filozofii w Mieście Nad Morzem to pomysł, dzięki któremu mógłbym polubić to miejsce. Strasz mnie tym, strasz.

Thieves Like Us – ‘Drugs In My Body’

2008-05-13 2:03

mrówki, electro, budyń, no i wewnętrzne “hm”

2008-05-13 2:00

Zamierzam głosić w życiu przynajmniej trzy rzeczy:
1. Mrówki to fascynujące istoty.
2. Człowiek jest zdolny do spacerów po budyniu.
3. Electro!

To tak tytułem wstępu. Przechodząc do treści zasadniczej…  Jak zawsze, zaczynam odżywać w momencie, kiedy spalę za sobą wszystkie mosty. Może nazywam to zbyt dramatycznie, jednak świadomość, że znowu trzeba zacząć od nowa, i to tym razem w końcu na serio, daje mi więcej poczucia sensu, niż wszystko inne w ciągu ostatniego roku.

Zauważam, że coraz mniej zależy mi na innych ludziach. Coraz słabiej się przywiązuję. Z miesiąca na miesiąc mniej i mniej umiem wypełniać się innymi osobami, a także dawać siebie. Maleje również we mnie chęć odbudowywania relacji czy wręcz “zaczynania od nowa”. Czy to wynik seryjnego kopania mnie po dupie? Może to dziwne, ale nie sądzę. Jeszcze nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie, dlaczego. Zaczynam jednak trochę podejrzewać moją podstępną duszę o to, że chce wreszcie zająć się samą sobą. Żeby po przerwie móc wrócić silniejszą i zdolną do zaoferowania więcej, niż kiedykolwiek wcześniej. Oczywiście, w głównej mierze zależeć to będzie od tego, czy ciało się posłucha i da sobą pokierować, zamiast pogubić sens w pustej oracji.  I nie proszę o trzymanie kciuków za powodzenie, bo z tym muszę poradzić sobie sam. Bez szczęścia i życzeń.

Odnośnie pierwszych dwóch prawd życiowych dzisiejszej nocy – nauka jest czymś wspaniałym. Czymś, co chciałbym kiedyś potrafić zrozumieć nie tylko na poziomie Brainiaca i zdjęć w National Geographic. “Pytaj dla dobra nauki” – z pozoru truizm, ale uświadomiłem sobie, że dla mnie to znaczy cholernie wiele. Nie wyobrażam sobie życia bez pytania o wszystko. I nie potrzebuję wiedzy jedynie w celu czystego jej posiadania – wierzę, że nie można iść do przodu, kiedy umysł nie nadąża.

Co do prawdy trzeciej… Czasem wydaje mi się, że muzyka – rytm, melodia, emocja  – to jedyne, co naprawdę mnie porusza. Jedyna moja transcendentna pożywka. To  tylko taki ułamek moich przemyśleń na ten temat, postaram się kiedyś dokładniej je zwerbalizować.

Na koniec drobna podpowiedź – całusy są różne, tak jak różne są całujące osoby oraz stopień chcenia w zależności od tych czynników ; ) :*

To tyle. Może mało metaforycznie, wręcz dość prosto, ale przynajmniej panowie niewyżyci intelektualiści znowu będą mieli powód do pokazania mi, gdzie moje miejsce (tu pozdrowienia dla Q.Q. , chociaż co do problemu impotencji wszelakiej nawet się zgadzam).